czwartek, 6 listopada 2014

Jesień na różowo

Witajcie!
Mimo tytułu dzisiejszy dzień na pewno różowy nie jest. Szaro, ponuro, brakuje tylko deszczu. Tę pogodę idealnie odwzorowuje szary lakier do paznokci. Pamiętajcie jednak, że z jesiennymi spadkami nastroju trzeba walczyć. Stąd różowe dodatki na moich paznokciach, a na gotowy mani dodałam top holograficzny. Jak wam się podoba? Pasuje na jesień? Czekam na wasze komentarze.
Użyte lakiery to: Lovely nr 98 i Miyo mini drops nr 172 Freesia fun. Oba są tanie, ale jestem z nich zadowolona:D Nie pamiętam ceny lakieru Lovely ale Miyo kosztował mnie 3,99 w Kosmeterii. 


środa, 29 października 2014

Znowu holo

Witajcie!
Odkąd kupiłam lakiery holograficzne od colour alike często goszczą u mnie na paznokciach. Dzisiaj mini post, w którym chcę wam pokazać pazurki, które zrobiłam mojej mamie. Do ich użycia potrzebowałam lakieru 531 o nazwie limo z Colour Alike, lakieru 78C Lotus Effect od Manhattana, Holo Top Coat B a Star, taśmy do zdobień i zwykłej taśmy samoprzylepnej.
Co myślicie? Mamie mani się podobało;)
Przy okazji chciałam się pochwalić, że mam za sobą bardzo stresujący i szczęśliwy dzień- obroniłam pracę magisterską i oficjalnie zasiliłam grupę magistrów:D

czwartek, 16 października 2014

Jak wydawać mniej na kosmetyki?

Jak wydawać mniej na kosmetyki? Proste pytanie z prostą odpowiedzią: zużywać je do końca.
Na początek mini historyjka. Kilka lat temu w pracy skończył mi się krem do rąk. Miałam tubkę w swoim biureczku i mimo, że widziałam, że już się kończy to przez kilka dni miałam nie po drodze do żadnej drogerii. I oczywiście pewnego dnia po umyciu rąk mimo wyciskania tubki na wszystkie sposoby, nie wyleciała ani kropelka. I co tu zrobić skoro dłonie takie suche? Pomyślałam, że może jeśli rozetnę kremik to może na ściance będzie jeszcze odrobinka i wystarczy żeby posmarować ręce? Zrobiłam tak, zaglądam, a tam jeszcze masę kremiku. Pospinałam tubkę spinaczami biurowymi żeby nie wysychał i żeby nie naleciało mi tam kurzu i zyskałam zapas na kolejny tydzień. 

Od tego czasu na koniec używania, kiedy już nie da się nic wycisnąć z tubki po kremie, rozcinam opakowania i cieszę się kremami na dłużej. Sprawdza się to genialnie w przypadku gęstych kremów i dość dobrze w przypadku kremów z rzadką konsystencją.
Na zdjęciu mój kremik z Garnier Hydra Adapt. Po rozcięciu opakowania starczyło mi go jeszcze na ponad tydzień. 

Spinać tubki można na wiele sposobów: spinaczami biurowymi, wsuwkami do włosów, taśmą klejącą. Pamiętajcie tylko, że tak otwarty krem trzeba zużyć w pierwszej kolejności- nie można dopuścić aby wysechł lub naleciało do niego brudu. Najlepiej trzymać go w jakiejś szafce lub szufladzie.
Nawiązując do tytułu postu: jeśli będziemy zużywać nasze kosmetyki do końca to wydłużmy czas pomiędzy jednym a drugim zakupem. Przykład: jeśli zużywasz jedną tubkę kremu do rąk na dwa miesiące to w ciągu roku kupujesz ich 6. Jeśli okaże się że zużywając do końca każdy krem starczy ci na tydzień dłużej to w ciągu roku jesteś 1,5 opakowania do przodu. A jeśli zastosujesz to samo do balsamów, kremów do twarzy, pilingów i innych kosmetyków to uzbieramy pieniądze na... inny kosmetyk ;)

piątek, 10 października 2014

Max Factor i B. a star czyli Holo Top

Po dłuższej przerwie spowodowanej międzynarodową przeprowadzką- witam ponownie:)
Dzisiaj opowiem o dwóch lakierach, a oba mają polskie pochodzenie.


Na pewno każda kobieta kojarzy markę Max Factor. Ale ile z was wie skąd pochodzi ta nazwa? To skrót od Maksymiliana Faktorowicza, który urodził się w 1872 roku w Łodzi. To właśnie on wprowadził "harmonię kolorów" czyli podpowiedział jakie kolory kosmetyków będą najlepsze dla danego typu karnacji. Maksymilian wyjechał do Los Angeles i zajął się udoskonalaniem i kreowaniem nowych kosmetyków dla aktorek, a następnie dla wszystkich kobiet.
W dzisiejszym poście przedstawiam lakier Max Factor Glossfinity w kolorze 50 candy rose. Odcień przypomina raczej przybrudzony róż i świetnie pasuje na jesień. Nie zawiera żadnych drobinek. Kryje po dwóch warstwach i dość szybko schnie. Na buteleczce mamy informacje, że lakier powinien się trzymać na paznokciach do 7 dni. Mi niestety odpryskuje po 4 dniach noszenia co jednak nie jest najgorszym wynikiem.
   Cena: 30,99 zł cena regularna (ja go kupiłam w promocji -40%)
   Pojemność: 11 ml
   Dostępność: większość drogerii
   Wydajność: dobra
   Zmywanie: bezproblemowe
   Ocena: 4,5/ 5 (-0,5 wysoką cenę i trwałość lakieru nieadekwatną do ceny)

Drugi lakier to Holo Top Coat marki Colour Alike. Pomysłodawczynią tego lakieru jest blogerka Ania z bloga B for Beautiful Nails. Dzięki temu pomysłowi z każdego lakieru możemy zrobić lakier holograficzny.
Sama marka Colour Alike jest polską firmą i również pochodzi z Łodzi. Robi się coraz bardziej znana, a produkty można zakupić przez Internet lub na stoiskach w różnych sklepach. We Wrocławiu lakiery Colour Alike są dostępne w Mydlarni na ulicy Kuźniczej.

Holo Top bardzo mi się spodobał. Pierwszy raz użyłam go na lakier holograficzny i byłam zachwycona wzmocnionym efektem holo. Jako top na zwykły lakier też się świetnie sprawdził. Pazurki pięknie się błyszczą, zwłaszcza na słońcu. Niestety na zdjęciach nie widać tak mocno tego efektu. Polecam jednak wszystkim samodzielne wypróbowanie. Holograficzne drobinki nie są wyczuwalne- nie odstają od paznokcia i bez problemu się zmywają. Nakładanie jest bardzo proste i do pięknego efektu wystarczy nam już jedna warstwa. Przy dwóch warstwach błysk holograficznych drobinek jest mocniejszy ale za to lakier bazowy traci na intensywności. Znalazłam tylko jeden mały minus- w opisie lakieru znalazłam informacje, że jest to lakier utwardzający. Ja niestety nie zauważyłam przedłużonej trwałości lakieru.
   Cena: 12,49 zł
   Pojemność: 8 ml
   Dostępność: sklep internetowy i stoiska w sklepach
   Wydajność: bardzo dobra
   Zmywanie: bezproblemowe
   Ocena: 5/5

Do manicure oprócz lakieru Max Factor i Holo Topu użyłam także lakieru do zdobienia Oriflame, którym pomalowałam końcówki jak do frencha.
Lubicie lakiery holograficzne? Na fanpage Colour Alike organizowane są konkursy, w których za wymyślenie nazwy dla nowego lakieru można wygrać bon na zakupy. Polecam :)

środa, 24 września 2014

Astor




Pomysł na ten manicure siedział mi jakiś czas w głowie i, jak to w głowie bywa, wydawało mi się, że będzie bardzo fajny. Potrzebowałam czegoś mało pstrokatego, odrobinkę eleganckiego, ale też nie za nudnego. Jednak po pomalowaniu paznokci nie byłam już do tego szczególnie przekonana i nie chciałam wrzucać zdjęć na bloga. Przekonało mnie tych kilka pochwał jakie zgarnęły moje pazurki przez kilka dni noszenia mani.
Do malowania potrzebowałam tylko lakieru Astor (kolor CHERRY CATWALK), lakieru do zdobień z Oriflame (seria: very me, kolor: Silver) i sondy do robienia kropeczek. Całość jest bardzo prosta i szybka.

Przy okazji opowiem wam o moim doświadczeniu z głównym lakierem dzisiejszego postu. Kupiłam go już jakieś dwa (a może i trzy) lata temu w Rossmanie. Konsystencja się nie zmieniła przez ten czas i lakierem maluje się bardzo przyjemnie. Co więcej, lekko pachnie, a zapach utrzymuje się do ok 2 godz po malowaniu. Lakier bardzo szybko schnął: do manicure użyłam dwóch dość cienkich warstw, które wystarczyły do dobrego krycia.  Niestety lakier szybko zaczął odpryskiwać i musiałam go zmyć po trzech dniach. Miałam też wrażenie, że lekko się skurczył po wyschnięciu i odsunął się od skórek tak jakby zdążyły mi już urosnąć paznokcie. Owszem pazurki rosną mi szybko, ale nie aż tak:p Kolejny minus: lakier położyłam bez bazy i lekko pofarbował mi paznokcie.
Podsumowanie:
Cena: ok 11,99zł 
 Pojemność: 6 ml
Dostępność: dobra
Wydajność: dobra- lakier starcza na długo
Malowanie: łatwe
Zmywanie: bez problemu
Ocena: 4 (-0,5 za odpryskiwanie, -0,5 za farbowanie)


                        

A jak wam się podoba dzisiejsze zdobienie? I czy macie podobne doświadczenia z tym lakierem?
Pozdrawiam :)

środa, 17 września 2014

Yves Rocher i Miss Europe


Chcę wam dzisiaj przedstawić dwa lakiery- moje nowe nabytki. Jednym z nich jest mały lakier od Yves Rocher.
Zanim jednak o nim opowiem chciałabym krótko opisać firmę, z której pochodzi. Yves Rocher jest firmą francuską. Powstała w 1959, a nazwa wzięła się od imienia i nazwiska założyciela. Od początku istnienia do dzisiaj firma tworzy swoje kosmetyki na bazie roślin i wspiera ochronę przyrody. Jako pierwsza firma zaprzestała testowaniu kosmetyków na zwierzętach i wspiera inicjatywę sadzenia drzew. Obecnie kosmetyki Yves Rocher są sprzedawane w 88 krajach, jednak najbardziej popularne są we Francji.
Buteleczka tego lakieru ma tylko 3 ml, a kolor, który wybrałam to 90. o nazwie Tendre jaune. Nazwa pochodzi z języka francuskiego i oznacza "miękki żółty". To już mój trzeci lakier z tej serii- mam jeszcze dwa odcienie niebieskiego.  O ile podoba mi się malutkie opakowanie to jestem zawiedziona kryciem tego odcienia. Pierwsza warstwa nie kryje wogóle. Druga, odrobinę grubsza, daje dużo lepszy kolor, ale osoby którą lubią efekt głębokiego koloru musiałyby zastosować jeszcze trzecią warstwę. Ze względu na małą buteleczkę- i co za tym idzie mały pędzelek malowanie nie należy do najłatwiejszych. Lakier ma dobrą konsystencję ale trzeba się namachać pędzelkiem żeby pomalować paznokcie.  Na szczęście nie musimy długo czekać na wysychanie lakieru- pierwsza warstwa wyschła w kilka minut, a na drugą dodałam po kropelce przyspieszacza do lakieru. Po około 1.5 godzinie poszłam spać i rano nie miałam odbitych wzorków z poduszki. Trwałość lakieru? Śpieszyłam się przy malowaniu i wyjątkowo nie dałam ani bazy ani żadnego topu. Lakier mam na paznokciach trzeci dzień i nie ma ani jednego odprysku więc spisuje się super.
Lakier jest fajny: ładny kolor, dobra jakość lakieru, ale jeśli lubimy żółte paznokcie to lepiej wybrać coś innego: przy częstym malowaniu ten lakier się nie opłaca bo co chwilę będziemy biegały do sklepu po kolejną buteleczkę.  
Podsumowanie:

     Cena: 1,99 (w Polsce kosztuje 9,90zł)
     Pojemność: 3 ml
     Dostępność: internet lub jeden z sklepów firmowych Yves Rocher
     Wydajność: kiepska, przy malowaniu 3 warstw lakier starczy na jakieś 7 razy
     Opakowanie: prosta i mała buteleczka, ale z dość niewygodnym pędzelkiem
     Zmywanie: bezproblemowe
     Ocena: 3,5/5 (-0,5 za mały pędzelek i -1 za krycie)


Drugim lakierem jest glitter z firmy Miss Europe. Nie natknęłam się jeszcze na niego w Polsce, ale we Francji można go dostać na wysepkach tej firmy, która oprócz dużego wyboru lakierów ma w ofercie także pudry, szminki i tusze do rzęs. Ja swój kupiłam w hipermarkecie E.Leclerc. Kolor brokatu mojego lakieru (nr 123) skojarzył mi się z jesienią: w bezbarwnym lakierze są zatopione drobinki w kolorach złota, miedzi,odrobinę srebrnych, a także większe jakby czerwone sześciany.
Nakładanie lakieru nie jest trudne- jedynie te duże kawałki są trudne do wyłowienia. Żeby lakier ładnie się błyszczał polecam nałożyć dwie warstwy. Lakier dość szybko schnie- po kilku minutach (bez przyspieszacza) można normalnie funkcjonować. Ważna kwestia przy lakierach brokatowych- drobinki trzymają się paznokcia i nie zaczepiają o nic. Pamiętajcie tylko, że taki lakier raczej nie będzie ładnie wyglądał solo- polecam nakładanie go na pomalowane już innym kolorem paznokcie.

Podsumowanie:
       Cena: 1,99
       Pojemność: 10 ml
       Dostępność: Francuska sieć E.Leclerc i na wysepkach w centrach  handlowych
       Wydajność: dobra, chociaż brokatu mogłoby być trochę więcej.
       Opakowanie: Prosta buteleczka, z normalnej wielkości pędzelkiem
       Zmywanie: Tragedia- jak to zazwyczaj przy glitterach.  Musiałam dłuższą chwilę trzymać namoczony    zmywaczem płatek, a później jeszcze długo trzeć paznokcie żeby pozbyć się brokatu z paznokci. Jeśli ktoś posiada to polecam stosowanie bazy peel- off. 
Ocena: 3,5: (-1 za ciężkie zmywanie lakieru, -0,5 za nabieranie zbyt małej ilości drobinek na pędzelek)







poniedziałek, 15 września 2014

Pierwsze blogowo- motylkowe zdobienie


Chciałabym wam dzisiaj pokazać prosty sposób na ciekawy, motylkowy manicure i polecić dwa lakiery. Dlaczego motylkowe? Nie mam pojęcia, ale za każdym razem jak patrzę na swoje pazurki to to określenie przychodzi mi do głowy.

Do manicure potrzebne mi były cztery lakiery:
- Manhattan Lotus Effect kolor: 51K;
- Manhattan Lotus Effect kolor: 78C;
- Rimmel 60  seconds (edycja z Ritą Orą) kolor: 703 white hot love;
- Miss Europe kolor: 101 black;
- przyspieszacz wysychania lakieru- monop' make-up séchage rapide.
Pomysł na to mani nie jest mój. Zainspirowało mnie zdobienie z przecudownego blogu pewnej Francuzki: http://pshiiit.com/2014/08/13/cbl-refresh-in-dots-and-lines/
Zmieniłam nieco kolory, dodałam jeden paznokieć w innym kolorze, no i oczywiście brakuje mi perfekcji i pięknych zdjęć Pshiiit.
Do zdobienia oprócz lakierów potrzebowałam również taśmy klejącej, którą pocięłam na kwadraciki i sondy do robienia kropeczek (użyłam tej mniejszej końcówki). Całość wymaga dłuższej chwili czasu więc polecam przyspieszacz do lakieru, żeby nie spędzić nad tym połowy dnia. W razie wątpliwości jak wykonać to zdobienie- proszę o info. Postaram się dokładnie napisać krok po kroku jak to zrobić.
Dwa użyte tutaj lakiery bardzo często goszczą u mnie na paznokciach. Wypatrzyłam je na super promocji w Rossmannie (-40%), ale już nie pamiętam ile wtedy kosztowały. Teraz można je dostać za ok 14 zł (bez promocji).
Jestem z tych lakierów bardzo zadowolona. Dwa kolory, które mam fajnie do siebie pasują, łatwo się nimi maluje, mają typowy (i wygodny) pędzelek i dobrą trwałość: mam je na paznokciach 3 dzień i lakier jest nienaruszony. Zazwyczaj zaczyna mocniej odpryskiwać w piątym dniu. Nigdy też nie miałam problemu ze zmywaniem i nie farbuje płytki paznokci. Kryje po pierwszej warstwie ale ładniej wygląda z dwoma. Jakbym się już miała do czegoś przyczepić to mógłby szybciej schnąć. Ale i tak nie jest źle.
     Cena: 14 zł
     Pojemność: 11 ml
     Dostępność: większość sklepów z kosmetykami kolorowymi i wszystkie Rossmanny
     Wydajność: b. dobra
     Malowanie: bezproblemowe
     Ocena: 5/5- szczerze polecam!

A jak wam się podoba ten manicure? Może macie pomysł na inną nazwę?