Pomysł na ten manicure siedział
mi jakiś czas w głowie i, jak to w głowie bywa, wydawało mi się, że będzie
bardzo fajny. Potrzebowałam czegoś mało pstrokatego, odrobinkę eleganckiego, ale
też nie za nudnego. Jednak po pomalowaniu paznokci nie byłam już do tego
szczególnie przekonana i nie chciałam wrzucać zdjęć na bloga. Przekonało mnie
tych kilka pochwał jakie zgarnęły moje pazurki przez kilka dni noszenia mani.
Do malowania potrzebowałam
tylko lakieru Astor (kolor CHERRY CATWALK), lakieru do zdobień z Oriflame (seria:
very me, kolor: Silver) i sondy do robienia kropeczek. Całość jest bardzo
prosta i szybka.
Przy okazji opowiem wam o moim
doświadczeniu z głównym lakierem dzisiejszego postu. Kupiłam go już jakieś dwa
(a może i trzy) lata temu w Rossmanie. Konsystencja się nie zmieniła przez ten
czas i lakierem maluje się bardzo przyjemnie. Co więcej, lekko pachnie, a
zapach utrzymuje się do ok 2 godz po malowaniu. Lakier bardzo szybko schnął: do
manicure użyłam dwóch dość cienkich warstw, które wystarczyły do dobrego
krycia. Niestety lakier szybko zaczął
odpryskiwać i musiałam go zmyć po trzech dniach. Miałam też wrażenie, że lekko
się skurczył po wyschnięciu i odsunął się od skórek tak jakby zdążyły mi już urosnąć paznokcie. Owszem pazurki rosną
mi szybko, ale nie aż tak:p Kolejny minus: lakier położyłam bez bazy i
lekko pofarbował mi paznokcie.
Podsumowanie:
Cena: ok 11,99zł
Pojemność: 6 ml
Dostępność: dobra
Wydajność: dobra- lakier
starcza na długo
Malowanie: łatwe
Zmywanie: bez problemu
Ocena: 4 (-0,5 za
odpryskiwanie, -0,5 za farbowanie)
A jak wam się podoba dzisiejsze
zdobienie? I czy macie podobne doświadczenia z tym lakierem?
Pozdrawiam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz