środa, 24 września 2014

Astor




Pomysł na ten manicure siedział mi jakiś czas w głowie i, jak to w głowie bywa, wydawało mi się, że będzie bardzo fajny. Potrzebowałam czegoś mało pstrokatego, odrobinkę eleganckiego, ale też nie za nudnego. Jednak po pomalowaniu paznokci nie byłam już do tego szczególnie przekonana i nie chciałam wrzucać zdjęć na bloga. Przekonało mnie tych kilka pochwał jakie zgarnęły moje pazurki przez kilka dni noszenia mani.
Do malowania potrzebowałam tylko lakieru Astor (kolor CHERRY CATWALK), lakieru do zdobień z Oriflame (seria: very me, kolor: Silver) i sondy do robienia kropeczek. Całość jest bardzo prosta i szybka.

Przy okazji opowiem wam o moim doświadczeniu z głównym lakierem dzisiejszego postu. Kupiłam go już jakieś dwa (a może i trzy) lata temu w Rossmanie. Konsystencja się nie zmieniła przez ten czas i lakierem maluje się bardzo przyjemnie. Co więcej, lekko pachnie, a zapach utrzymuje się do ok 2 godz po malowaniu. Lakier bardzo szybko schnął: do manicure użyłam dwóch dość cienkich warstw, które wystarczyły do dobrego krycia.  Niestety lakier szybko zaczął odpryskiwać i musiałam go zmyć po trzech dniach. Miałam też wrażenie, że lekko się skurczył po wyschnięciu i odsunął się od skórek tak jakby zdążyły mi już urosnąć paznokcie. Owszem pazurki rosną mi szybko, ale nie aż tak:p Kolejny minus: lakier położyłam bez bazy i lekko pofarbował mi paznokcie.
Podsumowanie:
Cena: ok 11,99zł 
 Pojemność: 6 ml
Dostępność: dobra
Wydajność: dobra- lakier starcza na długo
Malowanie: łatwe
Zmywanie: bez problemu
Ocena: 4 (-0,5 za odpryskiwanie, -0,5 za farbowanie)


                        

A jak wam się podoba dzisiejsze zdobienie? I czy macie podobne doświadczenia z tym lakierem?
Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz